czwartek, 11 sierpnia 2011

Mama *22

Czas od porodu: 6 miesięcy i 8 dni
Waga: 67,3 kg

W rozwoju malucha następują pewne okresy mniej lub bardziej uciążliwe, jeśli brać pod uwagę ilość czasu, którą należy mu poświęcić. Oczywiście, żeby nikt mnie źle nie zrozumiał, maluchowi trzeba poświęcać praktycznie każdą chwilę, bo ta praca w odróżnieniu od innych, to praca 24/7. Ale są takie okresy, kiedy dziecko samo się sobą zajmie – wystarczy tylko mieć je na oku, a w międzyczasie można np ugotować mężowi dobry obiad albo po prostu usiąść do komputera i sprawdzić najnowsze newsy w serwisie tvn24 (o drożejącym niebotycznie Franku Szwajcarskim).

Na początku ma się dużo tego czasu dla siebie. Dziecko praktycznie cały czas śpi, a jak nawet nie śpi to może leżeć sobie w gondolce czy leżaczku, bo i tak się nie rusza. Natura dobrze pomyślała. W tym czasie każda kobieta dochodzi do siebie i do wprawy po mega szoku. Hormonalnym, psychicznym, fizycznym po prostu wszelkim! Uczymy się wtedy jak robić wszystko to samo (no, prawie wszystko), ale z małą kulką u nogi.

Po ok. miesiącu, dwóch dziecko musi zacząć się rozwijać ruchowo. I wtedy następuje czas zwiększonego popytu na nasz ‘wolny’ czas. Bo trzeba kłaść dzieciaczka na brzuszek ile się da. Bo w bujaczku nie może już tyle siedzieć – wszak ten ogranicza jego rozwój ruchowy, a więc musi leżeć na kocyku, macie itp. A z uwagi na to, że mogłyby sobie zrobić krzywdę leżąc same lub po prostu ma się w domu psa wariata, który najchętniej wylizałby malucha od stóp do głowy albo przypadkiem nadepnął swą trzydziestokilową łapą na rączkę maluszka, musimy przy nim być non stop.

Potem (ok. 3-4 m-ca) jest znów trochę wolności. Dziecko zaczyna interesować się zabawkami. Obraca się już na boki, więc generalnie połóż mu kilka zabawek z jednej i z drugiej strony i masz malca z głowy na kilkadziesiąt minut.

I ten piękny czas trwa do momentu aż maluch nauczy się obracać na brzuszek. Pierwsze próby są tak nieporadne, że dzieciaczek wyje od razu jak fiknie na brzusio. Ale nowa umiejętność tak mu się podoba, że fika z powrotem sekundę po tym, jak obrócisz go na plecki. I tak w kółko Macieja. Nie masz wolnej chwili poza tymi, w których młody śpi. A niektóre potrafią naprawdę mało spać – patrz Mati – jego drzemki trwały 20, w porywach do 40 minut.

I potem przychodzi upragniona chwila – dziecko siedzi. Ach, właśnie u nas przyszedł ten moment. Sadzam Mateusza wśród zabawek i w zasadzie mogłabym wyjść sobie do kina. Młody jest tak zafascynowany światem dookoła i kolorowymi zabawkami, że mamy mogłoby nie być na świecie. No dobra, mama jest potrzebna żeby przywrócić prędko do pionu, jak zdarzy mu się upaść.

Dalszych etapów nie zgłębiam, gdyż moje doświadczenie zatrzymało się właśnie tu. 

Mama


4 komentarze:

  1. "z głowy na kilkadziesiąt minut"? Ale Ci zazdroszczę. Moja mała nigdy aż tyle się sama nie bawiła. Najdłuższy czas kiedy mam chwilę dla siebie to pół godziny z samego rana. A w ciągu dnia to bywa i tak, że nawet na siusiu wyjść nie mogę:( Czy ja coś robię źle?

    OdpowiedzUsuń
  2. a masz bujaczek? mój młody potrafi w nim siedzieć non stop. ja muszę go na sile wyciągać żeby się poruszał trochę. ale jak muszę coś zrobić, to wsadzam go do bujaka i jest spokój :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mam bujaczka, nie sądziłam, że on taki przydatny:( Teraz to już się chyba nie opłaca nabywać. Ja jak muszę coś zrobić, to młodą do wózka pakuję i ustawiam tak, żeby widziała co robię, ale i tak nie za długo wytrzymuje:/

    OdpowiedzUsuń
  4. dla mnie on jest zbawienny każdego dnia i nie wyobrażam sobie życia bez niego więc kupiłabym go w każdej chwili!
    ale tu nie ma reguły - jedne dzieci uwielbiają leżaczki, inne nie dlatego zupełnie Cie nie namawiam :)

    OdpowiedzUsuń