No i mama wróciła do pracy. Nie wiem po co, ale codziennie rano stroi się w jakieś spodnie w kancik czy sukienki i szpile wyższe niż moje nogi...
Co dzień rano biegnę do niej, kiedy się tak ubiera i wieszam się jej na nodze. Ona myśli, że ja chcę ją w domu zatrzymać i widzę jak się smuci, ale zaraz przychodzi babcia, zagaduje mnie i zaczynam się śmiać. Mama wtedy spokojnie wychodzi do pracy.
A u dziadków mi bardzo dobrze. Wczoraj np. spałem 2 godziny i 15 minut popołudniu. Babcia co chwila zaglądała czy żyję. A mi się po prostu dobrze spało. Dziś wyprawiałem cuda w mojej huśtawce. Śpiewałem, krzyczałem, śmiałem się, tak że babcia cała uchachana dzwoniła do mamy powiedzieć jej co ze mnie za numer.
Bawimy się cały czas z babcią i dziadkiem jak u nich jestem, babcia chodzi ze mną na spacery, walczy też żebym zjadał obiad zamiast zostawiać jego większość na moim ubraniu i tak jakoś mija dzień. Potem przychodzi tata i zabiera mnie moją furą do domu. I za chwilę wraca mama. A jaka szczęśliwa! I ma dla mnie tyle energii i chęci do zabawy. To jest super!
Zmiana jak na razie chyba wszystkim nam pasuje. Zobaczymy jak to pójdzie nam dalej...
Mati
Prawda, że fajnie jest się oderwać od kupek, kaszek i ząbków;) A radość dziecka po powrocie mamy - bezcenna:)
OdpowiedzUsuń