sobota, 24 marca 2012

Mama *47

Wiek Mateuszka: rok, miesiąc i 3 tygodnie
Waga mamy: 64,3 kg

Od kilku miesięcy mamy pewien poranny rytuał. Od kiedy Mati nauczył się stać w łóżeczku, rano jak tylko się obudzi staje i wyciąga rączki aby zabrać go do nas do łóżka. Oczywiście nieważne czy to 7 rano czy 5.30, czy to środek tygodnia czy sobota. Co dzień jest tak samo. I kiedy już znajdzie się w naszym łóżku, mordka jarzy mu się od ucha do ucha i zaczyna się świetna zabawa. To są tak naprawdę niezapomniane chwile bliskości z naszym maluszkiem. Jedyna okazja aby się do nas przytulił (bo potem to jest już jak pershing - nie usiedzi w jednej pozycji nawet sekundę). Poza tym łazi po nas, gada, chwyta śpiącego tatę za nos, udaje różne dźwięki i pokazuje pilotem, aby włączyć mu baje. Do tego chowa się pod kołdrą i chce robić a ku ku i robi fikołki.

Aż czasem w tygodniu żałuję, że Mati budzi się później niż muszę wstać do pracy i omija mnie ta cała zabawa...

Mama


3 komentarze:

  1. U nas to samo. Z tą różnicą, że ja żałuję, że Madzia wstaje tak wcześnie. O 5:30 nie sprawia mi przyjemności, gdy ktoś skacze mi po głowie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. wiem... znam ten ból. dlatego jako chyba jedyna osoba w kraju cieszę się z wiosennej zmiany czasu... 5.30 to jutro będzie 6.30 ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie byłaś jedyną cieszącą się z tej zmiany:)

    OdpowiedzUsuń