poniedziałek, 23 maja 2011

Mama *2

Tydzień po porodzie: 16
Waga: 68,2 kg

Macierzyństwo jest piękne, uskrzydla, dodaje energii… Taaa. To definicja jaką chcemy znać. Jest w niej oczywiście duuuużo prawdy. Dziwi mnie jednak że nikt nie mówi głośno o tym jak jest naprawdę. Jaki to wysiłek, ogrom pracy i nieznośna rutyna. Jak czasem otwiera się oczy w środku nocy z myślą: „Boże przecież ja dopiero co się położyłam, a tu budzik już znowu wrzeszczy?!? Niech to będzie tylko jęk przez sen, a nie że ja znów muszę wstawać…” 
Macierzyństwo jest bezlitosne. Nie ma że boli! Ale nam nie wolno o tym głośno mówić – bo od razu nie tylko moherowy beret, ale nawet nasz własny osobisty mąż wyzwie nas od wyrodnych matek.
A to, że głośno tak krzyczymy, bo bolą nas piersi i krocze, bo jesteśmy niewyspane i totalnie zmęczone, bo czujemy się kompletnie aseksownie, wcale nie znaczy że nie kochamy naszych małych bąbelków. Nikt kto tego nie przeżył nie zrozumie…

O tym też nie powinnam mówić. Mam ochotę się czasem najzwyczajniej w świecie upić. Tak po ludzku, żeby nie musieć myśleć o czymkolwiek tylko aby czuć pełen luz. Oczywiście jak najbardziej mogę sobie na to pozwolić po 20 kiedy Mati zasypia. Tylko że akurat właśnie wtedy, to ja czuję się jak przejechany walcem pies i po jednej lampce wina padam jak długa i... śpię! Poza tym co to za przyjemność, upić się ze świadomością że za kilka godzin trzeba będzie na kacu wstać i… do roboty!

Mój mały skarbek… Kocham go nad życie!

Mama


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz