Tydzień: 16
Nauczyłem się czegoś już jakiś czas temu. Uśmiecham się do mamy. Robię to specjalnie dla niej. Bo ona to mi wygląda na strasznie zmęczoną… W końcu co chwila coś. To chcę jeść, to mam mokry tyłek, to jestem zmęczony i trzeba mnie ululać, to chcę się bawić, to na spacer. A jeszcze muszę mieć co dzień czyste ciuszki, mama i tata obiadek. A mama to jeszcze sobie wymyśliła że jest za gruba więc jeszcze dokłada sobie do tego wszystkiego jakieś ćwiczenia i baseny. Tyle tego jest i widzę że mama to by chciała czasem po prostu walnąć się na kanapę i obejrzeć jakiś dobry film albo wyskoczyć na zakupy albo poczytać książkę.
Nauczyłem się czegoś już jakiś czas temu. Uśmiecham się do mamy. Robię to specjalnie dla niej. Bo ona to mi wygląda na strasznie zmęczoną… W końcu co chwila coś. To chcę jeść, to mam mokry tyłek, to jestem zmęczony i trzeba mnie ululać, to chcę się bawić, to na spacer. A jeszcze muszę mieć co dzień czyste ciuszki, mama i tata obiadek. A mama to jeszcze sobie wymyśliła że jest za gruba więc jeszcze dokłada sobie do tego wszystkiego jakieś ćwiczenia i baseny. Tyle tego jest i widzę że mama to by chciała czasem po prostu walnąć się na kanapę i obejrzeć jakiś dobry film albo wyskoczyć na zakupy albo poczytać książkę.
No więc ja się uśmiecham. Ona pieje wtedy z zachwytu jak mała nastolatka na widok Justina Bibera i myśli, że ja taki słodziak jestem. A ja to jestem cwaniaczek jakich mało. Robie to aby ona czasem pewnego dnia nie rzuciła wszystkiego w cholerę, bo stwierdzi że już ma dość. O nie nie! Nie mogę do tego dopuścić. Uśmiecham się więc jak tylko złapię z nią kontakt wzrokowy. Mama mówi, że ja to jestem wyjątkowo śmiechowy bobas. Ale skąd ona może wiedzieć jakie są inne bobasy….?
Mati
p.s. zdjęcie na dziś - chichram się
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz