piątek, 19 sierpnia 2011

Mateusz *27

Wiek: 6 miesięcy i 16 dni

Mama nic nie rozumie i się lekko wkurza. Czytaj: zamiast spać w nocy czy o bladym poranku, wolę uczyć się raczkowania. To jest naprawdę świetne, jak tylko się odwrócę i fiknę na czworaka to z mojego łóżeczka nagle widzę cały pokój, widzę jak mama śpi, wszystko nabiera innej perspektywy. I to mi się baaaardzo podoba, więc co w tym złego??? Nawet wielką poduchę, która miała mnie nieco ograniczyć w moich figlach, okiełznałem i teraz wspinam się na nią i szczerzę się do mamy z mojego łóżeczka. I wtedy nie ma mocnych – mama mięknie i wybucha głośnym śmiechem J

Zabiera mnie ok. 6 rano do swojego łóżka i przytula do siebie, ale ja wiem, że to nie żadne tam przytulańce, tylko ona chce mnie obezwładnić, żeby sobie jeszcze pospać. Więc zaczynam się wierzgać i wrzeszczeć! Bunt totalny! Mama daje za wygraną. Puszcza mnie wolno i mogę sobie raczkować w jej wielkim łóżku. Rozkręcam się wtedy cały szczęśliwy, krzyczę „tatatatatatatata” i baraszkuję po całej wielkiej przestrzeni.

Raczkowanie jest super!

Mati






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz