środa, 23 listopada 2011

Mateusz *39

Wiek: 9 miesięcy i 20 dni

Dopadło mnie pierwsze choróbsko. Przewiało mnie na wczasach i w zasadzie od 10 dni walczę z katarem. Z nosa albo mi cieknie woda, albo zapycha mi się tak, że nie chyba wyzionę ducha! Do tego złapał mnie lekki kaszel. A wirus przeniósł się też na gardło i struny głosowe. Mam głosik jakbym ostro sobie w weekend popił.
Śpi mi się ciężko, do zabawy też nie mam takiej ochoty jak zawsze...

Ok, wszystko rozumiem, ale te leki to już jakieś przegięcie. Do nosa sól fizjologiczna, sól jakaś tam inna, Nasivin soft i ta okropna frida, której nie znoszę. Jak tylko zbliża się do mego nosa, odstawiam niezłą aferę. Do gardła kolejna dawka: sok z cebuli, syrop na kaszel, tantuum verde. A najlepsze jest to, że wydaje mi się, że żaden z nich wcale mi nie pomaga. Codziennie jest tak samo jeśli nie gorzej...

Dobrze, że chociaż gorączki nie mam.

Powiem Wam tak: to chorowanie to jakaś lipa jest!

Mati



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz