sobota, 28 stycznia 2012

Mama *42

Wiek Mateusza: 11 miesięcy i 25 dni
Waga mamy: 65 kg

Mateusz wszedł w etap tzw. "buntu roczniaka". Nie wiedziałam jakie to niefajne doświadczenie dopóki mnie samej nie dopadło. Mati awanturuje się o wszystko, krzyczy na nas i ma przy tym taką złość wypisaną na twarzy, że aż nie mogę uwierzyć, że to moje dziecko. Skąd w takim młodym człowieczku tyle złości się bierze?!
Złość najczęściej przychodzi, kiedy Mati czegoś chce, a nie może tego dostać - wtedy można jeszcze łatwo z tym zawalczyć odwracając jego uwagę czymś bardziej interesującym. Niestety trafiają się również sytuacje, gdy bawi się czymś i nagle ni z gruszki ni z pietruszki zaczyna się wkurzać na tę rzecz. Krzyczy, piszczy, robi się czerwony ze złości, płacze...

W ostatnich dniach Mati nauczył się też, że w sumie krzyczenie w połączeniu z piszczeniem to całkiem niezły sposób przetestowania wytrzymałości psychicznej rodziców i tego jak daleko może się posunąć. Niestety słów "nie" i "nie wolno" w tym przypadku wydaje się nie rozumieć. Udaje. Nie zna żadnej granicy. Im bardziej mówisz "NIE!" tym większą radochę sprawia mu krzyczenie. I potrafi tak kilkanaście (-dziesiąt) minut!

Chyba czas zmienić strategię. Stopery? A z bardziej wychowawczych to może nie zwracanie na niego uwagi kiedy tak krzyczy? Pokrzyczy i mu się znudzi jak nikt nie będzie reagował... Mam nadzieję, że do tego czasu łeb mi nie pęknie.

Mama



2 komentarze:

  1. O kurczę to może moja ma to samo, bo od soboty jest nieznośna. Płacze i jęczy gdy tylko czegoś chce. Ja nawet nie wiedziałam, że jest coś takiego jak bunt roczniaka. Słyszałam tylko o buncie dwulatka. Jak nasze dzieci tak co roku taki bunt będą przechodzić, to kiedy będzie czas gdy będą "fajne"?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wymyśliłam sobie ten bunt roczniaka, ale akurat pasuje... tzn ten bunt do wieku ;)

    OdpowiedzUsuń