Byłem dziś z mamą w zoo. Mama myślała że będzie to dla mnie super atrakcja. Nie powiem fajne te zwierzaki, ale jednak wolę je w książeczkach. A w zoo bardziej interesowały mnie krzaki i zabawa w uciekanie mamie. Mama była ewidentnie zachwycona, zwłaszcza, że byliśmy bez wózka, ubraliśmy się jak na jesień, a w zoo było chyba z 20 stopni, więc musiała nosić swoją kurtkę, moją kurtkę i jeszcze potem mnie, bo po jakiejś godzinie biegania miałem dość chodzenia o własnych siłach. Mama mówi, że nawet połowy zwierząt nie zobaczyłem, ale co tam... Może next time....?
Mati











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz