poniedziałek, 7 stycznia 2013

Mama *58

Wiek Mateuszka: rok, 11 m-cy i 4 dni

Wydawało mi się, że osławiony BUNT DWULATKA to jakieś bajki i wymysły mam, które nie potrafią poradzić sobie z własnym dzieckiem. Przepraszam. Zwracam honor wszystkim dotychczasowym mamom dwulatków, które przeszły ten owy bunt. Uwierzcie mi - nie da się go przeoczyć!

Dla tych mam, które nadal myślą tak jak ja jeszcze kilkanaście dni temu, zapraszam do lektury:

A teraz kilka słów o tym, co się dzieje w naszym domu. 
NIE jest najczęściej padającym słowem z ust Mateusza.
-Kochasz mamę? - Nie
- Chcesz siusiu? - Nie (i za chwilę sika w majtki)
- Może porysujemy? - Nie (WTF?!?! Mati przecież uwielbia rysować!!!)
- Jedziemy do babci? - Nie
itd.

Mati zawsze mało jadł. W tej chwili zastanawiam się czy da się żyć energią słoneczną, bo z jedzenia to Mati chyba długo nie pociągnie. Wszystkim pluje, buntuje się przeciwko wszystkiemu, co nie jest słodką czekoladką ewentualnie miśkiem Haribo...

Do tego dochodzą niekontrolowane wybuchy złości, płacz, robienie wszystkiego na przekór, bicie mnie, po to by za chwilę tulić się do mnie i powtarzać: "Mami mami".

Usypianie też zaczyna być problemem. Mati od 5 miesiąca życia zasypia sam. Teraz "Mama leży tu" i pokazuje na podłogę przy łóżku. Staram się nie dawać, ale są dni (takie jak dziś), że się nie da. Wyskoczy z histerią z łóżka, a nie zaśnie. A jak tylko położyłam się przy nim na chwilę, 5 minut i już spał...

Jak mantrę powtarzam sobie, że muszę być silna, cierpliwa i mądrzejsza. I nie dać się prowokować. Trzeba go wychować na kogoś, kto (w przeciwieństwie do rodziców) będzie potrafił panować nad swoimi emocjami...

Powodzenia mamy dwulatków!

Mama









1 komentarz:

  1. A ja zauważyłam, że u mnie bunt dwulatka jest uzasadnieniem dla wszystkich dziwnych zachowań Madziuty. Wolę myśleć, że to właśnie to a nie po prostu paskudny charakterek:) Ale oczywiście staram się nad nią zapanować i mówić jej co wolno a co nie.

    OdpowiedzUsuń