Przede wszystkim WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO DLA WSZYSTKICH MAM, BABĆ, CIOĆ I INNYCH PAŃ Z OKAZJI DNIA KOBIET!
Chciałem Wam opowiedzieć jak spędziłem kilka dni w szpitalu. Niestety pochorowałem się i rodzice spanikowali, bo nie wiedzieli co mi jest. Kilkanaście dni gorączki bez innych objawów - to troszkę niepokojące - nawet ja to przyznaję :)
Pech chciał, że jak zajechaliśmy jednego pięknego dnia do szpitala to już wyzdrowiałem. Ale ci wszyscy w białych fartuchach postanowili mnie pomęczyć skoro już się tam zjawiłem. Podsłuchałem jak mama mówi, że oni by nie dostali kasy za moje badania jeśli nie potrzymaliby mnie 2 doby, więc tak sobie spędzaliśmy czas w szpitalu. Mama lub tata na niewygodnej leżance, ja w wygodnym łóżku. Biegałem sobie po korytarzach, zaglądałem do innych sal, bawiłem się zabawkami i z okna wypatrywałem kolejnych karetek. Czasem tylko ci w białych fartuchach robili mi jakieś badania co było okropne. Nauczyłem się więc że jak tylko ktoś w fartuchu zaglądał do mojej sali to krzyczałem od razu: "KONIEC, KONIEC". Czasem skutkowało, czasem nie...
Ze szpitala wyszedłem z rotawirusem, więc jak sami możecie sobie wyobrazić było bardzo niewesoło. A moje pasmo chorób to po prostu Neverending Story...
Mati
Biedny Mati:( Czyli wyszedł bardziej chory niż go przyjęli?
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że tych puzzli na pierwszym zdjęciu to ona sam nie układa? Bo jeśli tak to jesteśmy poważnie do tyłu ;)
Nie uklada sam puzzli ;-)
OdpowiedzUsuń