sobota, 28 maja 2011

Mateusz *7

Tydzień: 17

Mama od jakiegoś czasu stroi mnie na chrzciny. Śmiać mi się z niej chce, bo wymyśla. Wiem, że nie chce jakichś atłasowych garniturków – mówi że są wsiowate. Chciałaby żebym wyglądał cool :D

Przymierzyła mi już komplecik welurowy, ale jest po pierwsze za duży, a po drugie w czerwcu chyba by mi się letko pupka podgrzała w takim kompleciku. No dobra więc ten pomysł upadł. Wczoraj na fali była kraciasta koszula i granatowe spodenki. Ubrała mnie w to, przyglądała się z każdej strony, no i podsłuchałem rozmowę rodziców, że jednak odda tę koszulę do sklepu. Ciekawe co będzie następne….

Mamo, to nie ważne w co mnie ubierzesz – oby mi tylko było nie za zimno, nie za ciepło i żeby mi ciuszkowe fałdki nie odciskały się na dupce, to ja już będę szczęśliwy! Olivierem Janiakiem to ja nie chcę być…

A tak z innej beczki to mamę bardzo ciekawi jak będę się zachowywał w Kościele. Będę spał czy zrobię histerię…? Oto jest pytanie.

Mati

p.s. A tu zdjęcie jak robię histerię ;-)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz