środa, 8 czerwca 2011

Mama *7

Tydzień po porodzie: 18
Waga: 67,5 kg

Będzie o błędzie rodzicielskim.

Nie chcę już wracać do tej nieszczęsnej nocy, kiedy to ubrałam Mateusza jak idiotka.

Jednak tej samej właśnie nocy, kiedy to wybiła 3:30 nad ranem, a ja miałam za sobą może godzinkę snu. Puściły mi nerwy. I kiedy po raz 15693485 Mati wyrzucił smoka z buzi i fiknął radośnie nóżkami zamiast spać, krzyknęłam na niego. Tak zwyczajnie: „MATEUSZ!!!”. Ale to wystarczyło…

Do teraz jak sobie przypominam jego reakcję na mój krzyk, to mój wyrzut sumienia osiąga rozmiary Wielkiego Kanionu. Zrobił łypę jak stąd do Krakowa. I zaczął dosłownie zanosić się płaczem. Myślałam, że serce mi pęknie. Najnormalniej w świecie go przestraszyłam. Ależ mi z tym głupio i źle, potwornie źle…

Nie wolno krzyczeć na małego bobaska!

A później, jak będzie starszy… Już teraz wiem, że osiągnięcie konsekwencji w karaniu jego łobuziarskich wyczynów będzie bardzo trudnym dla mnie zadaniem. Wystarczy jego smutna, zapłakana minka i serce mamy zmięknie jak gąbeczka.

Mama

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz