Wiek Mateuszka: 8 miesięcy i 25 dni
Waga mamy: 66,2 kg
Mateusza niestety nie ominął okres szumnie nazywany przez mamy:
lękiem separacyjnym. Ja bym to nazwała uświadomieniem sobie, że jak ktoś
odchodzi ode mnie na 2 m
to wydaje się to być nieco daleko… a może wręcz za daleko, co sprawia, że czuję
się mało komfortowo.
Coś w ten deseń zaczęło ostatnio dolegać Matiemu. Zaczęło
się od traumy jaką było odwiedzenie prababci. Nie było mnie tam (to babcia
porwała mi dziecko na cały wieczór), ale z zasłyszanych opowieści różnej treści
wywnioskowałam, że to mógł być ten właśnie sądny dzień, od którego zaczął się
strach przed obcymi i przed przekroczeniem bezpiecznej granicy odległości od
bliskich.
Dziś lęk się wyraźnie nasilił. Babcia nie może go dosłownie
na chwilę zostawić w towarzystwie dziadka, bo dziadek jest beeee i generalnie
straszny potwór z niego i trzeba się go bać. W domu jest w miarę bezpiecznie,
bo mamę wszędzie widać, ale jak tylko coś trzaśnie, mama prychnie czy spuści
wodę w toalecie, to jest to już zagrożenie życia i zdrowia i trzeba wiać z
płaczem. Ciekawe czy dzieci rodzą się z wewnętrznie wbudowaną instrukcją obsługi,
że jak cokolwiek się dzieje, co sprawia, że czuje się niekomfortowo – biegnę co
sił do mamy i wieszam się na jej nogawce, bo tam najbezpieczniej. Tak jak
Japończyk rodzi się z wewnętrznie wbudowaną instrukcją jak się zachować na
wypadek trzęsienia ziemi – chować się pod biurko.
Nie no mówiąc serio, mam nadzieję, że to tylko chwilowy
spadek formy mego synka, bo słyszałam już różne historie jak to dzieci nie
odklejają się od rodziców czy dziadków, a jeśli ci postanowią choć na chwilę się
oddalić histeria murowana. Nie chciałabym, aby tak to się u nas skończyło. W
końcu mam pogodnego małego rojberka, co to uwielbia towarzystwo innych. I niech
taki Mateuszek szybko do mnie wraca!
Mama
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz