piątek, 28 października 2011

Mama *33


Wiek Mateuszka: 8 miesięcy i 25 dni
Waga mamy: 66,2 kg

Mateusza niestety nie ominął okres szumnie nazywany przez mamy: lękiem separacyjnym. Ja bym to nazwała uświadomieniem sobie, że jak ktoś odchodzi ode mnie na 2 m to wydaje się to być nieco daleko… a może wręcz za daleko, co sprawia, że czuję się mało komfortowo.

Coś w ten deseń zaczęło ostatnio dolegać Matiemu. Zaczęło się od traumy jaką było odwiedzenie prababci. Nie było mnie tam (to babcia porwała mi dziecko na cały wieczór), ale z zasłyszanych opowieści różnej treści wywnioskowałam, że to mógł być ten właśnie sądny dzień, od którego zaczął się strach przed obcymi i przed przekroczeniem bezpiecznej granicy odległości od bliskich.

Dziś lęk się wyraźnie nasilił. Babcia nie może go dosłownie na chwilę zostawić w towarzystwie dziadka, bo dziadek jest beeee i generalnie straszny potwór z niego i trzeba się go bać. W domu jest w miarę bezpiecznie, bo mamę wszędzie widać, ale jak tylko coś trzaśnie, mama prychnie czy spuści wodę w toalecie, to jest to już zagrożenie życia i zdrowia i trzeba wiać z płaczem. Ciekawe czy dzieci rodzą się z wewnętrznie wbudowaną instrukcją obsługi, że jak cokolwiek się dzieje, co sprawia, że czuje się niekomfortowo – biegnę co sił do mamy i wieszam się na jej nogawce, bo tam najbezpieczniej. Tak jak Japończyk rodzi się z wewnętrznie wbudowaną instrukcją jak się zachować na wypadek trzęsienia ziemi – chować się pod biurko.

Nie no mówiąc serio, mam nadzieję, że to tylko chwilowy spadek formy mego synka, bo słyszałam już różne historie jak to dzieci nie odklejają się od rodziców czy dziadków, a jeśli ci postanowią choć na chwilę się oddalić histeria murowana. Nie chciałabym, aby tak to się u nas skończyło. W końcu mam pogodnego małego rojberka, co to uwielbia towarzystwo innych. I niech taki Mateuszek szybko do mnie wraca!

Mama


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz