piątek, 4 listopada 2011

Mama *34

Wiek Mateuszka: 9 miesięcy i 1 dzień
Waga mamy: 65,9 kg

Dom praca dom praca dom… ah jak marzy mi się impreza w Sopocie. Nie szalałam już ładnych kilkanaście miesięcy. Nie żałuję. Jak patrzę na mojego szkraba, nie żałuję ani jednej nieprzespanej nocy, ani jednego umęczonego dnia i ani jednej imprezy, na której mnie nie było. Tak jak jest, jest cudnie. Co nie znaczy, że czas się gdzieś wybrać na małe szaleństwo… Koniecznie!


A mój młodzieniec… od kilku dni nie daje się wykąpać. Już w sypialni jak go rozbieram zaczyna płakać. Jak wchodzimy do łazienki jest ryk, a w wannie już totalna histeria. Jejku, kiedyś szalał z piłeczkami i kaczuszkami kilkanaście minut, a dziś po kilkunastu sekundach trzeba go na szybko myć i wyciągać, bo płacze w niebogłosy. Jakby się czegoś bał… I nie pomaga jak ja wchodzę do wanny razem z nim, nie pomaga powrót z dalekiej piwnicy, dawno zapomnianej wanienki – jak tylko przychodzi 19:00 i trzeba się rozebrać i wejść do łazienki – jest płacz. Martwi mnie to… :/ Jeden z ulubionych rytuałów wieczornych, stał się jakimś koszmarem. Tak mi szkoda Mateuszka… widać, że strasznie cierpi i jest mu źle. A ja nie wiem jak temu zaradzić, jak mu pomóc. Na brudasa przecież się nie da żyć…

Mama

a tu stare dobre czasy... oby szybko powróciły





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz