Waga mamy: 64,7 kg
Nie ma to jak rankiem szykować się do pracy kiedy w domu nie ma nikogo innego - tylko ja i Mateusz....
Kąpiel. Nie jest łatwo umyć włosy i ciało jedną ręką. Drugą niestety miałam zajętą obroną otwieranych co chwila przez Matiego drzwi prysznicowych, co kończyło się ciągłym oblewaniem go wodą.
Poranna toaleta. Puder i róż latały dziś po podłodze. Nie przewidziałam, że Mati jest już całkiem wysoki i sięga w miejsca, w które bym się nie spodziewała, że sięgnie. Efekt: chyba muszę dziś odpalić Allegro.pl i zakupić nowy puder. Stary jest w rozsypce.
Przygotowanie śniadania. Dziś na tapecie było: Wspinanie Się Po Nodze Mamy Tak Aby W Końcu Wzięła Mnie Na Ręce w akompaniamencie wycia i ryku. Prosta czynność jak posmarowanie kawałka chleba masłem, dziś była wyczynem nie do przeskoczenia!
Suszenie włosów. Dziś nie wiedzieć czemu Mati ubzdurał sobie, że suszarka jest wrogiem z obcej planety, który przybył na ziemię tylko po to aby go unicestwić. Uciekał z rykiem przerażony. Musiałam zareagować. Tzn. wyłączyć i odłożyć suszarkę. I znów na rączki.
Jedzenie śniadania. Niestety dziś Mati po prostu musiał siedzieć u mamy na kolanach. Tak więc co chwila udawało mu się utopić swe rączki w mojej misce z muesli. Do tego ostatnio najfajniejszą zabawą jest wchodzenie na stół i łażenie po nim lub po prostu siadanie na nim i obserwowanie wszystkiego z góry.
No cóż nie... co dzień mama zostaje sama rano, nie co dzień Mati jest w poszczepiennym dołku - marudny, obolały i chory, nie co dzień też mama ma mega migrenę od momentu jak tylko wstanie z łóżka.
A dziś trafia nam się Wielka Kumulacja! Szkoda tylko ze do wygrania nie były 33 miliony pln...
Mama
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz