Nadszedl czas przekamywania barier psychologicznych dla Mateuszka i dla mamy. Rozstania sa takie trudne, ale chyba zdrowe. Jestem od dwoch dni w podrozy sluzbowej i co? Mati zyje, ma sie dobrze. Wiec jak to? Mama moze sobie czasem tak po prostu wziac wolne od domowych obowiazkow? Moze! I na pewno na dobre jej to wyjdzie. Bo kiedy indziej mialabym czas na kino, spa, beztroski wieczor? W domu nie ma opcji. I to nie chodzi o to ze ktos mi zabrania. Sumienie by mnie zzeralo...
Wiec ustalamy: mama moze zostawic Malucha na 2 dni samego nie ryzykujac zadnym kataklizmem. Tylko... cholernie mi teskno za rozesmianym pyszczkiem mlodego lobuziaka.
Wiec ustalamy: mama moze zostawic Malucha na 2 dni samego nie ryzykujac zadnym kataklizmem. Tylko... cholernie mi teskno za rozesmianym pyszczkiem mlodego lobuziaka.
Druga sprawa. Powazniejsza bariera do przelamania. Zycie czasami przynosi nam przykre i zaskakujace niespodzianki. I tak obecna sytuacja zmusila nas do podjecia decyzji o tym ze Mati idzie do zlobka. Jutro pierwszy dzien. Boje sie ale i ta bariere musze przelamac. Tlumacze sobie w tej chwili jak wiele innych mam w podobnej sytuacji: szybciej sie rozwinie, nauczy, bedzie mial kontakt z dziecmi. Nikt mu tam krzywdy nie zrobi... Ale serce mi peka jak pomysle o jego adaptacji w tym miejscu. Uda sie? Jak my obydwoje sobie z tym poradzimy?
Mama
I jak tam w żłobku? Mati się zaaklimatyzował?
OdpowiedzUsuń